Kupiłam koszulkę. Na wagę. Droga zatem nie była, bo lekka:P (Jak jest 55 zł/kg to raczej wybieram TYLKO lekkie rzeczy:P). Pomimo, że klimaty boho/etno są mi chyba najbliższe, to kręci mnie ostatnio także ostrzejszy styl. Tak więc owa koszulka mi się bardzo podoba.
W jakimś zakupowym zaćmieniu zapomniałam jednak o bardzo ważnej, nadrzędnej nawet zasadzie kupowania w second-handach: zawsze, ale to zawsze dokładnie oglądaj rzeczy przed ich kupnem.
I tak oto przytargałam do domu koszulkę z 4 małymi, ale bardzo wrednymi dziurkami. I nijak nie dałoby się nikomu wkręcić, że tak być powinno:D
No ale przecież nie wyrzucę koszulki z tak błahego powodu;)
Trochę myślałam nad tym, jak by tu ją zmodyfikować:
1. Zrobię jeszcze większe dziury - bez sensu.
2. Zaszyję te dziurki - bez sensu, bo i tak będzie widać.
3. Nakleję coś na nie - bez sensu, bo nawet nie wiem co.
(...)
23. Wezmę kontrastową nitkę i zrobię w tych miejscach krzyżyki. EUREKA!
Ale bez sensu walnąć 4 krzyżyki w miejscach tych dziurek, bo i tak się wszyscy połapią że coś jest nie tak.
Więc zabrałam się do tworzenia kępek krzyżyków :P
Nie wiem, czy nie naćkałam ich za dużo, ale w sumie nie idzie poznać, gdzie owe dziurki były to raz, dwa - że skoro teraz kosmos w modzie, to ja nie mogę mieć małego krzyżykowego kosmosu na koszulce? ;)
super to wygląda! miałaś świetny pomysł:)
OdpowiedzUsuńfajny pomysł:) faktycznie nie rzuca się w oczy ze bylo cos z nią nie tak, wyglada tak jakby miało byc:))
OdpowiedzUsuńświetny pomysł!:)
OdpowiedzUsuńTy to jesteś geniusz.. :D ja bym pewnie w życiu na to nie wpadła :P
OdpowiedzUsuń